Wszystko, co dla nas niedostępne, jest bardzo pożądane. Nic dziwnego, że ostatnimi czasy rekordy popularności biją restauracje serwujące kuchnię orientalną. Zastawia mnie jednak, czy tylko posmak dalekiej Azji ma wpływ na zapotrzebowanie tego typu potrawami.

Kuchnia Dalekiego Wschodu zbiera fanów w naszym kraju od jakiegoś czasu. Mamy już sztampowe dania, które cieszą podniebienia smakoszy. Mało kto nie próbował nigdy sushi albo tajskiego Pad Thai. Najbardziej popularne w Polsce są kuchnie wietnamska, tajska, japońska, chińska i koreańska. Okazuje się jednak, że nie tylko walory smakowe ciągną ludzi do tych ciekawych dań. Kuchnia Dalekiego Wschodu okazuje się o wiele zdrowsza od naszej rodzimej. Wszystko za sprawą ryżu, przypraw korzennych, glonów i owoców morza. Co ciekawe, sam fakt jedzenia pałeczkami sprawia, że trawimy bardzo powoli.

Jest to naprawdę zbawcze dla naszych jelit i o wiele przyjemniejsze niż „napchanie się ziemniaków widelcem”.

Okazuje się, że jakiś czas temu naukowcy na tajskim Kasetsart University oraz japońskich uniwersytetach w Kioto i Kinki właśnie wzięli pod lupę tajskie jedzenie: badają jego właściwości lecznicze. Imbir, trawa cytrynowa, galangan, czy też chilli słyną nie od dziś z właściwości leczniczych. Poprawiają odporność, dbają o serce, pozwalają lepiej spać. Według chińskiej medycyny leczą grypę, bóle głowy i przeziębienia.

Jedną z najbardziej popularnych jest jednak kuchnia chińska.

Słynie ona głównie z potraw z dodatkiem ryżu i składników szybko smażonych przy użyciu woka, a także z umiejętnego łączenia pięciu smaków – słodkiego, kwaśnego, ostrego, słonego i gorzkiego. Okazuje się, że kraju tym jedzenie to filozofia. Chińczycy twierdzą, że umysł i życiowa siła mogą być w stanie homeostazy dzięki żołądkowi. Dlatego przypisy chińskie są uznawane za zgodne z naszą naturą. Co ciekawsze, dania chińskie przygotowuje się szybko. Wyjątkiem mogą być lecznicze zupy pekińskie o niesamowitych walorach smakowych. Są to zupy na mięsie, m.in. żółwim, zawierające różnorodne przyprawy, które gotuje się bez przerwy kilka tygodni. Taka potrawa według filozofii chińskiej jest zgodna z naszym chi, czyli energią życiową. Polecana jest osobom, które muszą zrównoważyć w sobie dwie natury: ying i yang (dobrą i złą stronę). Kuchnia w Chinach ma niesamowite znaczenie zdrowotne. W przypadku problemów choćby z zajściem w ciąże zaleca się zmianę żywienia (w pierwszej kolejności). Ważne jest, aby każda potrawa zawierała w sobie pięć smaków. To właśnie one oziębiają lub ocieplają organizm i wpływają na funkcjonowanie poszczególnych narządów i układów wewnętrznych. Kuchnia na północy Chin i na południu znaczenie się różni. Północ to główne dania z makaronami, kaczka glazurowana, wieprzowina. Na południu słyną z ryżu z warzywami. Wschód Chin słynie z duszonych w ciężkich sosach mięs, delikatnych ryb i owoców morza. Kuchnia syczuańska stanowi połączenie tradycji chińskiej z indyjskimi przyprawami i jest niezwykle aromatyczna.

Kolejną bardzo rozpowszechnioną kuchnią orientalną w naszym kraju jest kuchnia japońska — szczególnie ze względu na zapotrzebowanie na sushi.

Od razu jednak wspomnę, że ciężko jest znaleźć w restauracjach prawdziwą wersję tej potrawy. Dużo z nich to uproszczenie na potrzeby naszego kraju — smaczne, aczkolwiek mijające się z oryginalną potrawą. Kuchnia japońska słynie bowiem z zastosowania surowych ryb. U nas stosuje się grillowane lub marynowane odpowiedniki. Wspaniałymi dodatkami są też wasabi, glony wakame, tofu, czy miso. Kuchnia Japonii jest kuchnią mistyków. Pierwsza reguła kulinarna w tym państwie brzmi: smaki nie mogą się ze sobą mieszać. Dopiero tak przygotowane danie jest idealne. Z ilością przypraw nie należy przesadzać. W naszym kraju można spotkać także japońskie zupy dashi, czyli buliony rybne z suszonych ryb, szczególnie z ryby bonito.

Moją ulubioną kuchnią orientalną jest kuchnia tajska.

Słynie ona z połączenia ze sobą trzech smaków: kwaśnego, słodkiego i ostrego. To właśnie ta przeciwstawność jest w niej taka niesamowita. Jednym z głównych składników potraw jest pasta tamardynowa, która słynie z mocno kwaśnego smaku. W tej kwestii przebija cytrynę. Częstym dodatkiem jest także mleczko kokosowe, limonka kaffir, korzeń galaganu, czy orzeszki ziemne. Do najpopularniejszych dań należą makaron ryżowy Pad Thai (z pastą tamardynową, szczypiorkiem, orzeszkami ziemnymi, limonką, jajkiem) i zupy Tom Kha (ostro-kwaśna zupa kokosowa) oraz Tom Yum (ostro-kwaśna zupa z owocami morza.

Przepis na kokosową zupę Tom Kha

Składniki:

  • 3 puszki mleka kokosowego
  • 1,5 puszki wody (odmierzamy w puszkach po mleczku kokosowym, przy okazji płucząc je)
  • 2 piersi z kurczaka
  • 4 łodygi trawy cytrynowej
  • korzeń galangalu
  • 1 cebula, pokrojona w kostkę
  • 150 g grzybów (użyliśmy boczniaków, ale można też dodać moon lub shitake)
  • 8 pomidorków koktajlowych
  • 6 liści kaffiru
  • 3 limonki
  • chili
  • świeża kolendra

Przygotowanie:

Galangan obieramy, kroimy w plastry i tłuczemy w moździerzu razem z obraną trawą cytrynową. Całość przekładamy do garnka. Zalewamy mlekiem kokosowym i gotujemy. Kroimy kurczaka w dość dużą kostkę. Kiedy mleko zaczyna się gotować dodajemy mięso. Dodajemy resztę mleka z wodą i obniżamy ognień do średniego. Kroimy w wąskie paski i chili i dodajemy wraz z grzybkami. Kroimy cebulkę w wiórki i dodajemy do zupki. Na koniec dodajemy pomidorki koktajlowe pokrojone w połówki i liście limonki kaffir. Gotujemy przez kilka minut, aż kurczak zmięknie. Przed podaniem skraplamy sokiem w limonki.
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWyrzuć z kuchni sól i cukier
Od wielu lat pracuje jako dietetyk i doradca żywieniowy. Jest zwolenniczką jedzenia wszystkiego, na co pozwala nam organizm. Zamiłowanie do sportu i aktywności fizycznej skłoniło mnie do głębszego zapoznania się z wpływem spożywanych posiłków na organizm ludzki.