Włosy są ozdobą każdej buzi — szczególnie kobiecej. Może właśnie dlatego, ich wypadanie jest jednym z najbardziej dotkliwych aspektów chemioterapii.

Czasami mam wrażenie, że lepiej nie wiedzieć efektów zniszczenia, jakie chemia robi w naszym organizmie. Jednakże nie zawsze da się nie widzieć.

Wypadanie włosów po chemii nie jest wstydliwe, to zjawisko dość powszechne.

Budzi jednak w ludziach litość wobec pacjenta, a u niego strach, wstyd i depresję. Zjawisko jest jednak mocno zróżnicowane. Są osoby, którym wydały wszystkie włosy, są tacy chorzy, którzy stracili je częściowo, są też tacy, którzy mają jeszcze gęstsze czupryny. Niektóre z nich zależą od nas samych, a na inne całkowicie nie mamy wpływu. Wzmożona utrata włosów bywa często skutkiem przebytych w ostatnim czasie poważnych i wyczerpujących siły witalne organizmu chorób, zatem nie zawsze jest efektem samej chemii. Musimy o tym pamiętać. Jednakże, zarówno chemia, jak i radioterapia są bardzo agresywnymi formami leczenia, które oczywiście zabijają komórki nowotworowe, ale także wyniszczają nasz organizm od środka. Jeżeli chcemy zrozumieć specyfikę problemu, musimy przyjrzeć się bliżej formom leczenia, jakie wykorzystuje się przy chorobie nowotworowej.

W ramach leczenia przeciwnowotworowego stosowane są środki – znane w farmakologii jako leki cytostatyczne – które intensywnie hamują podziały komórkowe.

Stosowanie ich prowadzi do śmierci komórek rakowych, jak dowodzą badania. Jest to efekt jak najbardziej pożądany, ale ma to niestety swoje konsekwencje. Tak agresywna terapia odbija się na chorym. Spowodowane jest to tym, iż środki cytostatyczne na komórki nie działają wybiórczo. Nie idą sobie na spacer po naszym organizmie i wybierają tylko komórki rakowe. Na każdej wojnie zdarzają się przypadkowe ofiary, a tutaj obrywamy my. Działają na wszystkie tkanki, które w warunkach fizjologicznych mogą ulegać odnowie i szybkiej regeneracji np. komórki płciowe, szpik kostny, błony śluzowe czy komórki cebulek włosowych. Stąd właśnie efekt wypadania naszej pięknej czupryny.

Co więcej, łysienie po chemioterapii nie występuje tylko na samej głowie.

Dotyka ono także brwi, rzęs i owłosienia na ciele. W zależności od rodzaju zastosowania leczenia i intensywności oraz indywidualnych predyspozycji osoby, której podawana jest terapia, utrata włosów może różnorako przebiegać. Może dojść tylko do przerzedzenia włosów, czasem jednak do całkowitego wyłysienia. Wszystko zaczyna się od drugiego tygodnia leczenia, a utrata włosów może przebiegać stopniowo. Zdarzają się jednak przypadki, że chorzy wyciągają włosy garściami. Jest to niesamowicie bolesne przeżycie, które pozostawia w człowieku silne zachwiania emocjonalne. To, co jest pocieszające, to fakt, że jest to przejściowe zjawisko i włosy zaczynają odrastać samoistnie po okresie około pięciu tygodni. Może się zmienić kolor i struktura włosa. Znam osobę, która miała włosy falowane, a po chemii dorobiła się pięknych i sprężystych loków. Tak więc, włosy, które były dotychczas proste mogą stać się nagle kręcone, albo brunetki stają się blondynkami. Wszystko dlatego, że melanocyty – komórki, które są odpowiedzialne za tworzenie barwnika, by prawidłowo odnowić się po chorobie, również potrzebują czasu.

Smutne jest to, że nie ma żadnych metod zapobiegania tym skutkom ubocznym.

Co prawda, w przypadku przerzedzenia włosów, można je zagęścić doczepami na ringach lub ultradźwiękowymi. Metoda ta może pomóc szczególnie paniom patrzeć na siebie trochę inaczej. Sama należę do osób, którym chemia zabrała jakaś ilość włosów. Nie straciłam ich całkiem, ale znaczna ich ilość wypadła, stały się słabsze, delikatniejsze i krótsze. Byłam też posiadaczką przepięknych loków, a mam obecnie włosy proste jak druty. Poprawiłam sobie swoją samoocenę właśnie doczepianiem włosów. Było mi o wiele łatwiej, kiedy nie wiedziałam efektów leczenia. Rzęsy, które wypadły także doczepiłam, a brwi zrobiłam metodą microbrandingu. Dla osób po leczeniu nowotworowym takie zabiegi można znaleźć w dużo niższych cenach, a czasami nawet za darmo. Ponieważ włosy po tak agresywnym leczeniu są mocno osłabione, zaleca się zaprzestania takich zabiegów, jak prostowanie, farbowanie, trwała ondulacja, suszenie suszarką, używanie lokówek i lakierów, a także zbyt częstego mycia. One dodatkowo niszczą strukturę i tak osłabionego włosa. Pomocne będą naturalne maski, odżywki i oleje.

W dzisiejszych czasach można także sprawić sobie naprawdę śliczną perukę z naturalnych włosów.

Wyglądają one naprawdę zachęcająco. Wybór koloru, cięcia i rodzaju włosów jest naprawdę niesamowity. Takie rozwiązanie zminimalizuje więc związany z tym stres i przykre odczucia. Nie trzeba wtedy wychodzić z domu z chusteczką lub zamykać się w czterech ścianach. Nie każdy jest silny psychicznie i daje sobie radę ze stratą włosów. Niektórych bardzo to dotyka. Używanie peruki, czy doczepów może w pozytywny sposób wpłynąć na samopoczucie, komfort, a także własny wizerunek w tej sytuacji. Pamiętajmy jednak, że osoby w takiej sytuacji są niesamowicie uwrażliwione na to, co się z nimi dzieje. Jest to naprawdę bardzo dotkliwy i delikatny temat, który trzeba poruszać z niesamowitą delikatnością. Oczywiście, osobie chorej potrzebne jest wsparcie, ale nic na siłę. Pamiętajmy, że dobro chorego jest w tym wszystkim najważniejsze.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKilka słów o hormonach
Z zamiłowania kucharka. Kładę nacisk na naukę zdrowych nawyków żywieniowych. Jej drugą pasją obok pracy są ogród i literatura. Lubi długie spacery po lesie i aktywne formy spędzania czasu. Hoduje psy rasy corgy.