Od jakiegoś w sieci pojawia się coraz więcej artykułów o tym, jakoby technologia 5G, która zostanie niedługo wprowadzona na szeroką skalę, miała wpływ na nasze zdrowie. Jest to temat dość kontrowersyjny. Doprowadził nawet do protestu w Gliwicach, kilka dni temu. 

Wszystko przez to, że niektórzy naukowcy jakiś czas temu zwrócili uwagę na to, iż wiele organizacji bardzo wpiera jego rozwój, a wręcz zabiegają o jego rozpowszechnienie, a mało kto pochyla się nad tym, jaki wpływ ta technologia będzie miała na ludzi i organizmy żywe. Powinniśmy sobie zadać pytanie: Czy chęć życia w lepszym świecie technologicznym nie sprawi, że uśmiercimy całą populację?

Zacznijmy może od małej lekcji historii fizyki.

Mało kto zdaje sobie sprawę, na jakiej zasadzie działają wszystkie te urządzenia, które na codzień nosimy przy naszych szanownych siedzeniach. Serdecznie powinniśmy podziękować nieżyjącemu już niestety człowiekowi, który nazywał się Heinrich Hertz. Był on naukowcem pochodzącym zza naszej zachodniej granicy. Był on przede wszystkim pasjonatem prac naukowych Michaela Faradaya (to ten od klatki elektromagnetycznej, jakby ktoś nie widział) i Jamesa Maxwella (to ten pan od teorii korpuskularno-falowej). Co więcej. Hertz zbudował pierwsze urządzenie, które transmitowało i wykrywało fale elektromagnetyczne.

Fale Hertza zostały określone jako fale radiowe

Ich częstotliwość mierzymy dziś w hercach (Hz). Owa częstotliwość to główny parametr definiujący falę radiową. Od tego wszystko się zaczęło. Fale radiowe możemy skłonić do przekazywania informacji za pomocą techniki nazywanej modulacją. Z tego korzystają właśnie wszystkie systemu łączności, a między innymi używane przez nas 3G i LTE, jak i nowe i okryte złą sławą 5G.  Prace nad 5G rozpoczęły się w kwietniu 2008 roku, ze wspólnej inicjatywy NASA i firmy M2Mi. Ciekawe jest to, że już sam pomysł wywołał pewien problem.

Wszystko przez pasma częstotliwości.

Nie jest to jakiś nowy problem, wyciągnięty spod pachy. W latach 90′ ludność lokalna dość często bojkotowała powstawanie nowych stacji bazowych ze względu na obawy o swój stan zdrowia. Jest to o tyle ciekawe, że sytuacja znów się powtarza. Oni mieli swoje Grażyny i Januszy, a my mamy protestujących z Gliwic. Patrząc z punktu widzenia osób, które żyją z XXI w. możemy przyznać, że wszystkie te technologię mają się nadzwyczaj dobrze. Co prawda, znajdą się pewnie wielbiciele teorii spiskowych. Będą oni szukać igły w stogu siana. Jak trzeba będzie to powiedzą, że ziemia jest płaska. Z brakiem logicznego myślenia i niedouczenia się nie wygra się.

Jako argument przeciwko 5G można by choćby używać faktu, że 2G GSM, 3G UMTS, czy też 4G LTE korzystają z dużo mniejszych częstotliwości niż te, które mają być stosowane w 5G.

Chodzi tutaj o to, że im fala ma częstotliwość wyższą, tym podlega tak naprawdę o wiele mocniejszemu tłumieniu. Pewnie zapytacie – i co z tego? Chodzi o to, że implikuje to na szybki spadek mocy sygnału, jaki może dotrzeć do stacji odbiorczej. Oznacza to, że promień zasięgu komórki, jaka tworzy 5G jest znacznie mniejszy, niż w poprzednich technologiach. Według przeciwników 5G spowoduje to pojawienie się większej ilości stacji. Nie jest to jednak jeszcze pewne. Technologia zmienia się wraz z testami. Są to argumenty, które działały dokładnie półtorej roku temu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSuplementy i odżywki używane podczas treningu
Trener personalny. Wyznaje zasadę: "Fitness to nie ćwiczenia, które wykonujemy, tylko stan ducha". Nałogowo jeżdzi na rowerze. Jest instruktorem od 6 lat.