Zdrowie, diety, zdrowe odżywianie

Koniec mitu o zdrowej żywności

eko, olej kokosowy, aha

Od jakiegoś czasu panuje wielki bum zdrową żywność.

Blogi kulinarne przekrzykują się w kolejnych przepisach przepełnionych olejem kokosowym, jagodami chia i innymi, bardzo modnymi produktami. Najgorsze jest to, że za każdym razem wszelkiego rodzaju reklamy zdrowej żywności opatrzone są informacjami o zachorowaniach na raka, szkodliwości sklepowego jedzenia. Według fanów zdrowej żywności połowa produktów dostępnych w sklepach jest niezdrowa lub wręcz trująca.

Tak przynajmniej głoszą mantry blogowe o zdrowej żywności.

Co więcej, żywność ekologiczna jest dużo droższa od tej bez certyfikatów. Mimo to sięgamy po nią coraz częściej, bo zrobiło się to strasznie modne. Nikt jednak tak do końca nie sprawdził, czy żywność ta jest naprawdę tego warta. Czy jednak produkty z certyfikatem eko to jedyna szansa na zdrowe, smaczne jedzenie?

Badania naukowe mogą pokazać nam zupełnie inną rzeczywistość, niż ta, którą budują media.

Zacznijmy od tego, że na sklepowych półkach często znaleźć można produkty z bio lub eko w nazwie, które jednak od konwencjonalnych nie różnią się w zasadzie niczym. No może oprócz ceny i opakowania. Wystarczy to absolutnie by nabrać klienta i namówić go na to, co modne. Tymczasem w środku produkt nieprzystający jakością, o wątpliwym pochodzeniu. Testy, jakie co roku przechodzić muszą producenci „ekologiczni” dotyczą metody upraw i hodowli wolnej od wielu chemicznych środków, antybiotyków, hormonów, GMO czy też zawartości składników zakazanych jak konserwanty i inne dodatki. Okazało się jednak, że potrzebne są też badania dotyczące szkodliwości takich produktów.

Najciekawiej jest wtedy, kiedy okazuje się, że badania naukowe po jakimś czasie pokazują, że rzeczywistość nie jest tak różowa, jak by się wydawało.

Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) opublikowało raport na temat oleju kokosowego, który uchodzi za zdrową żywność. Jest on na tę chwilę jednym z najpopularniejszych produktów na sklepowych półkach ze zdrową żywnością. Według raportu wypuszczonego przez Amerykanów olej kokosowy nie jest aż tak zdrowy, jakby się wydawało. Co najciekawsze, wynika z niego także, że olej kokosowy jest co najmniej równie niezdrowy co smalec, tłuszcz wołowy i masło. Oczywiście, fani żywności EKO nie dadzą się przekonać, ale z badaniami naukowymi ciężko jest dyskutować. Według fanów zdrowej żywności o wiele lepiej jeść produkty pochodzenia roślinnego. Tłuszcze zwierzęce bywają zwodnicze z powodu stężenia złego cholesterolu, czyli LDL. Podobno, do zwiększania jego poziomu we krwi przyczyniają się właśnie tłuszcze zwierzęce. Nadwyżka cholesterolu LDL odkłada się w komórkach ścian tętniczych, tworząc złogi, zwane blaszkami miażdżycowymi.

Stąd już tylko krok do miażdżycy.

Jak się okazuje, nie tylko zwierzęce. Badacze z Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego dowiedli, że olej kokosowy także zwiększył poziom złego cholesterolu. Nikt nawet nie przepuszczał, że tłuszcze roślinne także mają taką możliwość. Naukowcy nie zauważyli różnicy pomiędzy olejem kokosowym a innymi olejami o wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych. Co więcej, według amerykańskich badań 82% tłuszczów w oleju kokosowym jest nasyconych, podczas gdy masło zawiera jedynie 63% tłuszczów nasyconych, tłuszcz wołowy 50% i, uwaga, smalec wieprzowy – jedynie 39%.

Najciekawsze jest to, że naukowcy ci nie rozumieją skąd taki popyt na olej kokosowy i kwalifikowanie go jako zdrową żywność.

Nie rozumieją tej mody. Przecież olej kokosowy to stuprocentowy tłuszcz, tak samo, jak smalec, czy choćby masło. Nie jest wcale zdrowszy od tych produktów. Jest coś, co mogło spowodować wzrost popularności tego produktu. Wszystko dlatego, że stosowanie oleju kokosowego powoduje utratę masy ciała. Pamiętajmy jednak, że olej kokosowy zwiększa stężenie cholesterolu LDL, przyczynia się do powstawania chorób CVD. Co z tego, że powoduje spadek masy ciała, skoro powoduje różnego rodzaju choroby. AHA zaleca spożywanie nie więcej niż 6 proc. tłuszczów nasyconych dziennie tym, którzy chcą obniżyć poziom złego cholesterolu we krwi. Znalezienie lokalnego producenta to mnóstwo zalet i jedna zasadnicza wada – przedsięwzięcie niełatwe i pracochłonne. Pamiętajmy o tym, że nie zawsze to, co modne, jest zdrowe i godne uwagi. Powinniśmy produkty dobierać do swoich potrzeb, a nie kierować się reklamami na blogach kulinarnych.