Zdrowie, diety, zdrowe odżywianie

Jaskiniowe odchudzanie, czyli o diecie paleo słów kilka

Jaskiniowe odchudzanie, czyli o diecie paleo słów kilka

Ostatnio śmiałem się z nowej męskiej mody. Mężczyźni zarośnięci, jakby na maszynki ich nie było stać, hodujący bujne i długie brody, a do tego stylówki, jakby z pobliskiego śmietnika wyciągnięte.

Nic by nie było może w tym dziwnego, przeżyliśmy emo i hipsterów, przeżyjemy i drwali, gdyby nie dołożenie do tego gadki o lepieniu bezglutenowych pierożków i mega wypasionej sałatce z tofu. Nie mam nic do wegetarian, ale facet to powinien sobie kawał mięcha na talerz walnąć, a nie delektować się vege sałatką. W końcu biegaliśmy kiedyś za mamutami, byliśmy żywicielami rodzin, a teraz zdajemy się od tego schematu odbiegać.

Osobiście uważam, że życie bez diety mięsnej, to jakiś koszmar i sobie tego w swoim wypadku nie wyobrażam.

Jak patrzę na jadłospisy niektórych dietetyków, gdzie nagminne ograniczają mięsne potrawy, to zastanawiam się, z czego ten mój organizm ma czerpać energię. No jak to z czego? Z ulubionych produktów tych właśnie dietetyków, czyli węglowodanów. To była oczywiście ironia, bo od jakiegoś czasu dobrze wiemy, że węgle, ani dobre, ani zdrowe nie są. Ich nadmierne spożywanie prowadzi do problemów z poziomem cukru i insuliny. Na dodatek lubią się odkładać i prowadzą do nadwagi. I o ile zwolennikiem diet nie jestem, o tyle ta nowa, wprowadzona jakiś czas temu w naszym kraju propozycja przypadła mi do gustu, ponieważ czerpie ona z tego, co najbardziej naturalne dla człowieka, czyli z korzeni.

Paleo to nie tylko dieta — to sposób życia!

Napisałem to z czystym sumieniem i świadomością, co to zdanie oznacza. Osoby, które w to weszły, mają poczucie, że paleo zmieniło całe ich życie. Zacznę może jednak od początku. Zakładam, że mogą to czytać osoby, które z dietą paleo nigdy nie miały nic wspólnego. Dieta paleo odnosi się do żywienia naszych przodków. W ich przypadku ciężko jest mi użyć słowa dieta, ponieważ ruchy, jakie robili w sprawie pożywiania się, nie były przemyślane. Oni robili to odruchowo, jak nakazywał im instynkt. Jedli to, co dostarczało energii i pozwalało im przetrwać, czyli mięso i roślinki. Nikt nie miał wtedy pod ręką chlebka, makaronów, czy innych wymysłów współczesnej cywilizacji do zapchania tłumów. Dlatego właśnie, paleo to nie dieta na kilka tygodni, która sprawi, że zgubicie kilogramy. To sposób odżywiania, który regeneruje wasz organizm. Zachowywać trzeba podstawowe zasady. Nie ma sztywnych przepisów, których musimy się trzymać, ani porcji, jak dla wróbelka, które sprawią, że będziecie w stanie tynk ze ściany skrobać w poszukiwaniu witamin.

[vlikebox]

Podstawowa zasada paleo to powrót do naturalnej, nieprzetworzonej żywności.

Oczywiście wszystko z głową i tak, jak jest to tylko możliwe. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach ciężko o nieprzetworzone produkty, ale wystarczy porządnie czytać etykiety, aby nie kupować byle jakiego zapychacza. Staramy się zaopatrzyć u lokalnych sprzedawców, a nie w wielkich marketach dla mas. Wiejskie jajka, mięso od rzeźnika, warzywa w lokalnym warzywniaku lub na straganie. To jest do zrobienia, ale trzeba chcieć. Rezygnujemy przy tym ze zbóż, produktów przetworzonych i cukru! To jest absolutny zakaz — nawet tego nie podważamy. Nie jest to trudne, bo tak naprawdę nie ma ograniczeń w ilości i nie chodzimy głodni. Po prostu — nie jemy śmietnika! Pamiętajmy, że paleo ma nam pomóc, a nie zaszkodzić. Pamiętajmy też, że paleo nie jest dietą bezwęglowodanową, tylko niskowęglowodanową. Nie możemy zejść poniżej 50 g węgli dziennie, bo skończy się to problemem. Taka dieta może wykończyć nam nadnercza, czy wątrobę. Jednak węgle można czerpać z innych produktów niż słodzona herbatka.

Tłuszcz mięsa zawiera zdecydowanie więcej kwasów tłuszczowych omega-6, zatem pamiętajmy też o tym, aby z hodowli masowej brać tylko chude mięsa.

Jak mamy hodowle zaufaną, to jemy tłuściutko. Kupując produkty z hodowli ekologicznej, bez większych problemów możemy wcinać boczusia, karkóweczkę, czy pyszną białą kiełbaskę. Mam takiego swojego dostawcę i świetnie na tym wychodzę. Paleo nie oznacza też objadania się na potęgę. Należy zachować umiar, jeżeli chodzi o ilość przyswojonego pożywienia. To nie jest jakaś dieta cud, bo takich nie ma.

Dobrodziejstw płynących ze stosowania paleo jest ogromna ilość.

Choćby poczynając od walki z cukrzycą, czy insulinoopornością. Sam zmagałem się z tymi schorzeniami, a teraz moje wyniki można od linijki odmierzyć. Dodajmy też do tego przeciwdziałanie nowotworom. Jak wiadomo, rak żywi się węglami i sztuczną, przetworzoną żywnością, tak więc jedząc jedzenie przetworzone, karmimy skurczybyka. Mam koleżankę, która dziesięć lat walczyła z nowotworem stricte kobiecym. Nic nie pomagało. Lekarze załamywali ręce. Straciła część macicy, bóle były nie do wytrzymania. W tej chwili, po roku diety paleo jest… czyściutko. Nie ma nawrotów, wszyscy lekarze są w szoku. Ona, jako pierwsza w naszym towarzystwie użyła stwierdzenia: „Przechodzę na paleo. Nie jem śmietnika. Zagłodzę skur…„. I zagłodziła. Jest wiele schorzeń, które paleo potrafi zahamować, choćby nawet problemy z tarczycą.

Największym problemem przy przejściu na paleo są zakupy.

I wcale się nie dziwię. Zmienia się całkiem sposób żywienia, a i przy tym zasobność naszej lodówki. Zatem, co warto wiedzieć, co dobrze mieć w lodówce.

Warto też zainteresować się w tym wypadku kuchnią tajską, ale pomijając w potrawach ryż i makarony. Bogactwo smaków i przypraw sprawi, że nie będziecie rozczarowani.

Jajko w pomidorach, czyli afrykańska shakshouka

Składniki:

Przygotowanie:

Cebulę siekamy drobno. Podsmażamy cebulkę na rozgrzanym maśle klarowanym w głębokiej patelni. Kiedy cebulka zmięknie, dodajemy pomidory z puszki. Przyprawiamy całość czosnkiem, chilli, kolendrą, gałką, kminem i kardamonem. Pieczarki, paprykę i cukinię kroimy. Dodajemy do pomidorów. Kroimy drobno pomidora malinowego z kostkę. Dodajemy na patelnię. Zmniejszamy ogień na najmniejszy. Zalewamy mlekiem kokosowym i mieszamy. Dusimy ok. 3 min. Wbijamy do pomidorów cztery jajka, każde w inne miejsce, tak aby białko otaczało żółtko. Nie mieszamy! Zakrywamy pokrywką patelnię i dusimy na małym ogniu do czasu ścięcia jajek. Podajemy z pietruszką lub kolendrą albo szczypiorkiem.

Koszyczek wołowy z trawą cytrynową, kolendrą i imbirem

Składniki:

Na woku rozgrzewamy olej i delikatnie dusimy bardzo drobno posiekaną cebulkę. Dodajemy siekane mięso mielone i w trakcie duszenia przyprawiamy trawą cytrynową. Dodajemy szybko posiekaną suszoną papryczkę chilli, sos sojowy, sos rybny, sos ostrygowy i drobno poszatkowany imbir. Dusimy nie więcej jak 6 min. Zdejmujemy z ognia i odsączamy tłuszcz. Dodajemy kolendrę, szczypior, cebulkę prażoną i pomidorki pokrojone w ćwiartki. Mieszamy. Podajemy z ryżem jaśminowym i sosem chilli z czosnkiem w liściach sałaty lub kapusty włoskiej.